ad00absurdum: (Default)
This manga is one of the funniest I've ever read (it's funny because it's true) and I relate to the main character on a truly spiritual level :D

The main character is Sakaguchi Ryou (the "fudanshi" from the title) - a high school student whose greatest passion is BL (Boys Love) manga. He's not gay, he just loves BL and would really like to have more like-minded friends. Because his best friend - Nakamura - while being quite understanding of Gucchi's passion, doesn't share the interest and occassionally looks at Gucchi weirdly. Or with despair.

However, later Gucchi does meet a fujoshi freind - Nishihara Rumi - and the two couldn't be happier than discussing favourite pairings, anime, manga, slashing real people etc. They get on really well - to the point Nakamura asks himself (and them as well) why they aren't a couple since they share the same interests and seem to have great fun together.

Yes, he clearly ships them. Although it seems he ships them quite in vain because both say they don't see the other as anything other than a "fu" friend - sort of like a comrade in arms (BL is srs bizns, guys).

And that's another thing I like about this manga: the total lack of romance. Admittedly, at the end of 1st volume, there is something like additional yonkoma showing another character: Yamashita, who has a gigantic crush on Sakaguchi. To which Gucchi is completely oblivious. But in general, we get exactly what it says on the tin: fudanshi koukou seikatsu, which means: the high school life of a fudanshi. And it is hilarious. The manga is also well-drawn (I'd almost say 'pretty') and relatable to every otaku/slasher/fujoshi/fudanshi.

There's a similar - at first glance - manga and anime: Watashi ga Motete Dousunda (English title: Kiss Him, Not Me!, polski: "Pocałuj jego, kolego!" wydawane przez Kotori), telling a story of a fujoshi, but in my opinion Fudanshi Koukou Seikatsu is better. Funnier and does not have the harem-type romance (totally realistic that, totally). But to each his or her own, I guess.

Anyway, the manga will be released in English on June 1st - go check it out. And in the meantime, you can also check the anime - it's not as prettily-drawn as manga, but it does have a fantastic opening and a very good ending and Hatano Wataru singing them and voicing the main character. It is a real shame the anime did not include the story of Gucchi discovering BLCDs. Nishihara lends him one CD at one point, but Gucchi is sort of freaked out the uke sounds like Nakamura. He very well could be, especially if his voice actor starred in some BL dramas in real life. Hatano-san certainly did and how hilarious it would be if the anime went that route: creating a tiny in-universe snippet of the CD Gucchi listens to, with Nakamura's seiyuu as uke and Sakagucchi's seiyuu as seme. Gucchi could get a double freak-out :D

So yeah, read or watch, and if you decide you like the visual style of the manga, you can also check other stories by Michinoku Atami. Beware though, they are all prettily drawn but it's all m/m porn. With feelings, tho :D


ad00absurdum: (hatano-san)
You know what I didn't expect to hear today? The cunning and skillful use of dummy head microphone* by a professional seiyuu. I mean, I'm trying to work, flipping through Soundcloud (what? music helps me to work. sometimes), listening to various Japanese radio shows, music, pieces of drama CDs etc. and there I find Hatano-san talking about his drama CD Thanatos Night among other things (hey, my Japanese is still nearly non-existent - I'm still hoping to learn it by osmosis. Or wishful thinking) and then at the end he - very politely - asks the listeners to buy the CD and... thanks them for it. And that's the moment I kinda went "Wah, wait a chotto, I am not ready for this! Too close!" :D

Use the headphones, and for the full effect at the end, listen from the beginning. And, as they say, tanoshinde kudasai :)







* Here's a very interesting article on wiki about dummy head mics
ad00absurdum: (tumblr - trololol)
Ciągle czytam "Pana Samochodzika" i niedawno skończyłem czwartą - i ostatnią - książkę z cyklu Baturowego (czyli z tych książek, gdzie za główny czarny charakter robi Waldek Batura). Jest to "Złota rękawica" i muszę powiedzieć, że nie zapałałem do tej akurat części sympatią. Z różnych względów, ale główne to grafomania robiąca za poezję ludową i Tomasz, który wodzi cielęcym wzrokiem za panną D.D. - bardziej cielęcym niż kiedykolwiek. Nie czytałem jeszcze części bezpośrednio poprzedzającej "Złotą rękawicę", ale jeśli nawet w połowie tak dał się omamić kobiecie z tamtej części, jak pannie D.D., to foch Waldka na początku jest w pełni uzasadniony.

Ale ciekawa sprawa z tymi częściami kanonu, w których mamy Waldzia: co książka to się robi... eee... dziwniej. Znaczy tak jak pisałem w poprzednich postach: "Niesamowity dwór" - napierw Tomasz rozwodzi się nad urodą Waldzia (przezornie przytaczając słowa kobiet (znajomych Waldka?), że Batura jest "zbyt piękny jak na mężczyznę" i potem mówi, że on sam nie rozumie takich poglądów i się zastanawia, czy faktycznie mężczyźni powinni być mniej urodziwi niż kobiety). A potem Tomasz wzdycha, że Waldek nie jest jego kompanem do rozwiązywania zagadek.

"Zagadki Fromborka" - Tomasz dalej rozwodzi się nad urodą Waldzia, tym razem wytaczając ciężkie argumenty w postaci opisu, że "miał twarz delikatną i piękną jak kobieta". Aha, i potem jest jeszcze podglądanie Waldka w kąpielówkach.

"Niewidzialni" - standardowy opis Batury w postaci "przystojnego bruneta", ale tym razem potwór genderyzmu pojawia się wyraźniej w przypadku Tomasza, który sam siebie określa jako "subtelnego i delikatnego". Hmm...
A, no i na koniec jest takie - jak się zastanowić - dosyć ciekawe zdanie:
Co do Waldemara Batury - to przez jakiś czas odnosił się do mnie bardzo podejrzliwie, aż w końcu napisał do Marczaka obszerny memoriał, w którym powiadamiał go, że jestem na usługach Niewidzialnych.

To akurat wskazuje na to, że Tomasz i Batura mieli ze sobą styczność poza sprawami opisanymi w kanonie i poza okazjami, kiedy Waldek usiłował sprzątnąć Tomaszowi sprzed nosa jakiś zabytek kultury narodowej. Realcje ewidentnie towarzyskie, można by rzec.

No i "Złota rękawica". Jak ktoś nie czytał, to w życiu nie zgadnie co tam jest.

Otóż jest tam cross-dressing :D

Nie jest jasno powiedziane, że to Waldek uskutecznia przebieranki, ale ponieważ oprócz niego jest jeszcze tylko dwóch jego oprychów, którzy mogliby to zrobić, a oprychy są rosłe i barczyste, więc drogą eliminacji, pozostaje nam szczupły, śliczny Waldziu. Wuala, cytata:
Usłyszałem wreszcie stukot pantofelków na płytach chodnika. A potem w blasku ulicznej latarni ujrzałem sylwetkę Diany Denver. Okutana była w czarną hustę i niosła małą walizeczkę. Panna D.D. spieszyła się, aby spędzić ze mną kilkudniowy urlop.
Prawdopodobnie obawiając się, że może ją ktoś zauważyć i zatrzymać, ominęła krąg światła rzucany przez latarnię i szła na krawędzi ciemności.
Wyszedłem z mroku drzew.
- Jestem tutaj - powiedziałem dość głośno.
Zatrzymała się, a potem zaczęła przechodzić jezdnię. Zauważyłem, że trochę utyka, jakby nałożyła za ciasne pantofelki.
Zbliżyliśmy się do siebie. W ciemności zamajaczyła jasna plama jej twarzy...
Raptem, szybkim ruchem, panna D.D. ściągnęła z głowy czarną chustę i narzuciła mi ją na głowę!
(...) To nie była Diana Denver, to był mężczyzna w damskich pantoflach, okryty jej czarną dużą chustą...

Haaa, nie spodziewaliście się tego po Nienackim, co nie? :D Ubaw jest - jak widać - przedni, bardzo ta scena jest fanfikogenna i okazuje się, że Genderrra miała się dobrze już 40 lat temu (albo i więcej).

No, to teraz skoro kanon dla szipa Tomasz/Waldek zaliczony ("Testament rycerza Jędrzeja" to nie kanon, a poza tym nadaje się tylko do napisania tego epickego fix-it, czyli Soulmate AU (hłe hłe hłe hłe)), to zabieram się za resztę.
ad00absurdum: (tumblr - trololol)
No więc owszem, dalej się jaram tym fandomem niemożebnie. Bardziej chyba, niż jako dziecko :D
Aktualnie mam w czytaniu "Pan Samochodzik i Niewidzialni", a w słuchaniu audiobooka "Pan Samochodzik i Księga Strachów". Słucham w zasadzie tylko w weekendy, kiedy akurat robię coś innego, acz nieabsorbującego myślenia, i muszę czymś zająć mózg. Póki co jestem w połowie: ciotka Zenobia rządzi i znęca się nad Tomaszem, stosując wobec niego chwyty dżudo. Są harcerze, ruiny, pojawia się broń gazowa (o jaaaa cie), a Tomasz próbuje się odgryźć Zenobii, ale na razie kiepsko mu to wychodzi.

"Niewidzialnych" prawie kończę (chyba jeszcze ze 3-4 rozdziały), ale dziś myślałem, że zejdę ze śmiechu. Jakiś typ prawie się oświadcza Tomaszowi - no dobra, pomylił pokoje i było ciemno - a potem Tomasz mu klaruje, że jest podobnie "subtelny i delikatny", co dziewczyna, do której typ szedł w tych ciemnościach :D

Jeżeli myślicie, że jest to wyrwane z kontekstu i dlatego brzmi jak brzmi, to nie jest. Proszę uprzejmie, rozmowa Tomasza z typem o pannie Monice, współpracowniczce Tomasza:


- Ona jest detektywem - powiedziałem.
- Co takiego? - aż usiadł, bo do tej pory chodził nerwowo po pokoju.
- Słyszał pan, co powiedziałem? Jest detektywem.
- Państwowym?
- Jak najbardziej.
- W milicji?
- W Ministerstwie Kultury i Sztuki.
- Tam też pracują detektywi?
- Oczywiście. Zajmują się wykrywaniem nielegalnego handlu dziełami sztuki, demaskowaniem fałszerstw i tym podobnymi sprawami.
- Monika? - kręcił głową. - Myślałem, że ona jest subtelną, delikatną panienką, która pracuje w muzeum.
- Jest subtelna i delikatna - potwierdziłem. - Tacy muszą być detektywi w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Ja też jestem podobny.

Normalnie Nienacki wyprzedził swoje czasy z tą genderową agitacją :D

Waldek Batura jest również. Na początku zbrzydza Tomasza pannie Monice jak może, a potem dzwoni do Tomasza po nocach, przez co Tomasz nie może spać. W końcu zaczynają współpracować, tylko że potem wychodzi jak zawsze (foe yay FTW).

I to będzie totalna herezja i profanacja co teraz powiem, ale mój head-canon jest taki, że Batura jest bi. A nie jestem specjalnym fanem head-canonów, które nijak się mają do tekstu. Ale to, jak się tak na serio przyjrzeć temu, co jest w książce, tam jakby jest.

I z tą niepokojącą myślą was zostawię. Przyjemnych snów.
ad00absurdum: (poe - ojciec skautingu)
Ostatnio przypominam sobie kanon Pana Samochodzika i czuję potrzebę podzielenia się tym faktem z tzw. ogółem (czyli 2-3 osobami, które czytają ten wpis). Otóż zacząłem znowu czytać serię bo ostatnio [personal profile] filigranka wspomniała o akcji pisania do polskich fandomów (na 11.XI), forum Mirriel itp. i czytając to forum przypomniałem sobie jak to kiedyś odgrażałem się, że napiszę jakiś totalnie epicki slashowy fik do Pana Samochodzika. Z tą epickością to jeszcze trzeba poczekać aż będę miał ze 3 miesiące wolnego (a może do emerytury ha ha), ale coś mniejszego może się udać.

Na pierwszy ogień idą książki, gdzie się przewija Waldemar Batura (za to akurat mogę bez skrupułów zwalić winę na Fili): dawny kolega ze studiów pana Tomasza, a teraz ktoś w rodzaju arcy-wroga. I wiecie co? robi się trochę dziwnie.

"Niesamowity dwór" pamiętałem jeszcze jako tako, raczej mniej niż więcej, ale ogólnie zaskoczenia na Baturowym froncie nie było. To znaczy jest w książce takie bardzo fajne miejsce, z którego można by wysnuć całe AU gdzie pan Tomasz i Batura razem jeżdżą po kraju i zagranicy, rozwiązując zagadki historyczne. Tęsknota pana Tomasza za takim światem jest wręcz namacalna :D

Że zapodam cytat: Jakże wspaniałym kompanem mógłby być dla mnie, gdyby nie te jego skłonności, zbyt wielkie pragnienie posiadania pieniędzy. Ileż niezwykłych zagadek moglibyśmy wspólnie rozwikłać...

Gwoli ścisłości dodam tylko, że wyżej wspomniane skłonności, to skłonnosci przestępcze (żeby se przypadkiem ktoś nie pomyślał, że zrobiło się jeszcze dziwniej).

No, więc można by w ten deseń i mielibyśmy naszych rodzimych art history husbands, czy jak to tam teraz hipsterska młodzież określa.

Dziś zacząłem czytać "Zagadki Fromborka" i przy drugim rozdziale myślałem, że normalnie zejdę. Przy opisie postaci Waldka mało co nie wciągnąłem właśnie pitej herbaty przez nos. Sil wu ple: tok myślowy pana Tomasza na widok Sz.p. Batury:

Kim był Waldek Batura? Szczupłym, średniego wzrostu smagłym brunetem o gładko zaczesanych włosach. Miał twarz delikatną i piękną jak kobieta.

To, przyznaję, mię powaliło niczym lewy prosty :D Kurde, nie pamiętałem tego fragmentu, albo nie zwróciłem na niego uwagi jak czytałem książkę te prawie 20 lat temu, ale ubaw jest przedni, a konkluzja taka, że Tomasz/Waldek Batura nabiera niewątpliwego kanonicznego zabarwienia.

Z innych ciekawych rzeczy, to wcześniej pan Tomasz zauważa bardzo przytomnie, a jednak nieoczekiwanie, że w kawiarni, w której siedział zobaczyć można było wieczorem mnóstwo ładnych dziewcząt i chłopców ze szkół artystycznych. Plus w następnym rozdziale pojawia się Baśka - chłopak, ale tak przezwany bo z urody przypominał dziewczynkę.

Ehem. No mówiłem, że się robi dziwnie. Ja tam nie wiem, może tą książką powinna się zająć jakaś komisja bo co ta młodzież czyta? Niby klasyka, a tu takie genderowe świństwa. I to jeszcze u autora lektury szkolnej. Horror.
ad00absurdum: (DA - thomas and iphone)
Guys, do you remember Downton Abbey ? I don't know what's happened exactly this past week but my fixation on the show is back. (OK, it's most likely because I re-read Thomas and the Society of Sentinels by Alex51324 and its sequel . The story is brilliant and I obviously have no chances when faced with brilliant writing in general. And perhaps this show in particular).

I used to watch the show regularly through 1st, 2nd and 3rd season but later somehow forgot or something else captured my attention and I stopped, but as we say "co się odwlecze, to nie uciecze" [*] so my obsession is back :D . I've just bought all six seasons on DVD and I plan to watch them when I've got 2 weeks off work starting the beginning of August. Six seasons in two weeks *giggles manically*. My grasp on reality will probably be non-existent by the end of it, but who cares.

Anyway, to prepare you for the things to come (though I will be mostly spamming Twitter), have some Downton Abbey/Star Wars crossover. It is legit, I swear. And you haven't seen anything until you've seen Maggie Smith with a lightsaber. Every argument after that is invalid. Also, capes are cool (at least according so some).

Part 1



Part 2






----------------------------------

[*] - meaning something may come later but will come eventually
ad00absurdum: (tumblr - oh god)
Aaaand, we have May again and with it the most embarrassing most pointless WTF? idek greatest song contest ever. The Eurovision. I swear it's better than stand up comedy.

This year, the most important feature in the whole contest was the stage. I mean it literally - that square full of electronics and light bulbs or led lights or God knows what was better than some (most) of the artists.

1. Ukraine - "Tick - Tock", Mariya Yaremchuk
Oh wow, circus. Well, a bloke in a hamster wheel at any rate. The song is, surprisingly, not horrible. A bit of Katy Perry in it. Still, the stage is the best.

2. Belarus - "Cheesecake", Teo
A song about a cheesecake. Well, that's a first. Or maybe not.
Anyway, the singer has got a suit on and a male ballet behind him. There's some synchronised dancing, but despite that (or maybe because) the song is crap.

3. Azerbaijan - "Start A Fire", Dilara Kazimova
Ooh, another circus act in lieu of the ballet. The song is utterly forgettable even though the girl performing gymnastics on the trapeze does her best and the vocalist sings in tune.

4. Iceland - "No Prejudice", Pollapönk
The first WTF of the evening. Former punk-rockers or so we are told. And some politician at backing vocals. There are also suits in aggressive colours, synchronised guitar movement and odd choreography.
There is a change they might win.

5. Norway - "Silent Storm", Carl Espen
A carpenter turned soldier and then turned vocalist. Not bad actually. The song sounded a little like Coldplay. Or The Hoosiers. On the plus side - there is no ballet.

6. Romania - "Miracle", Paula Seling & OVI
The song strangely reminds me of some football championship/game hymn. Could even fit if our team by some miracle won (see what I did there? I'm so clever sometimes).

7. Armenia - "Not Alone", Aram MP3
An incredibly boring ballad. Well, up to halfway through when the vocalist tries to breathe some life into it (the stage lights help exponentially) only to end like a dying swan or other domestic fowl. I really don't know what's with the bird metaphors too.

8. Montenegro - "Moj Svijet", Sergej Ćetković
The beginning is undoubtedly the best. Before the bloke starts singing and all goes downhill after that. OK, not all because the beginning motif, i.e. a girl "figure skating" around the stage and leaving light trails behind her skates, continues later too.
But the song and the singer are, surprise surprise, completely forgettable.

9. Poland - "My Słowianie - We Are Slavic", Donatan & Cleo
There are two models: one laundering a shirt she's just taken off and the other churning butter (yes, you read that right), both with their boobs prominently displayed.
Umm, sorry, got a bit distracted by that.
OK, the song is not all that bad, really. Pretty good, actually, considering the competition. And it's mostly in Polish which is a plus.
Still, makes our girls look like their lives consist of looking as sexually available as possible. The lyrics actually say that too.

10. Greece - "Rise Up", Freaky Fortune feat. RiskyKidd
Three blokes trying to sing some awful techno-disco. The less said the better. Even the trampoline at the end did not help (hmm, I can see some circus pattern emerging here).

11. Austria - "Rise Like a Phoenix", Conchita Wurst
A woman with a beard (see, I told you there was a pattern). Well, a drag queen or a transsexual with a beard. I've got no idea, honestly.
Good voice, though and the song is so very Bond, I'd love to hear it as the next movie theme.
Overwhelming chances of winning.

12. Germany - "Is It Right", Elaiza
A group of three girls: accordionist, double bass player and the singer.
Not that bad; there is a bit of klezmer-band sound to their music, though they could've sang in German. Would've been more interesting too, but the vocalist's got a good voice at least.

13. Sweden - "Undo", Sanna Nielsen
A blond Celine Dion wannabe (there's always at least one, isn't there?). The song is similarly crap. The stage and the lights behind the singer, as always, the best.

14. France - "Moustache", TWIN TWN
A song about moustache. And the second WTF? of the evening. There were three blokes: a vocalist with the pompadour bigger than Morrissey's on his wildest days, a guitarist: half-naked and with tribal paintings on his face and a bassist looking like Weird Al Yankovic with loooong hair. Despite all that the song isn't as horrible as one would've expected.

15. Russia - "Shine", Tolmachevy Sisters
Twins, though they want to be introduced as sisters. Twins, though.
Anyway, there are a lot of lights on stage, a swing (or something), fog (lots and and lots of this) and the twins have glass sticks with them. Oh, and first they are connected to each other with their hair and then they aren't. That was certainly one dramatic (hair) split.

16. Italy - "La Mia Città", Emma
White. Blinding white. And gold. I think they went for Roman costumes. All those laurels on their heads and... stuff.
Anyway, the song isn't entirely crap, there's even a bit of rock in there, but the performance is really only memorable because of the presence of white amplifiers (get, it? the blinding white theme).

17. Slovenia - "Round and round", Tinkara Kovač
A chick in a blue dress with a flute. 30 seconds after the song ends you can't remember absolutely anything about it.

18. Finland - "Something Better", Softengine
A band of 17-19-year-olds. They say their inspiration is Coldplay. Yes, we can hear it. Quite clearly in fact. We can also hear Blink-182 and every other second-rate indie pop group. I suppose it could have been worse, though.

19. Spain - "Dancing in the Rain", Ruth Lorenzo
Oh, the stage and the rain effect are really stunning. Pity the song is so shite. The vocalist has wet hair (or it looks like it) - very à propos, but I think we've all got the title anyway.

20. Switzerland - "Hunter Of Stars", Sebalter
A bloke with a band, a wide smile and a cheerful little song. And whistling. Yeah, the whistling really is the best.

21. Hungary - "Running", András Kállay-Saunders
A pity the guy doesn't sing in Hungarian. We could have another WTF? moment*. As it was, we only have a mediocre pop song that might have been Seal's rip off.
Oh, and there are also a couple of spastic violence-in-marriage dancers.

* this is a joke. I really do like Hungarian. And even if I don't understand a word, it never fails to bring a smile to my face.

22. Malta - "Coming Home", Firelight
A sort of folk band with a singer wearing some odd instrument. I dig the instrument. The rest I dig a lot less. Seriously, the rest is completely forgettable.

23. Denmark - "Cliche Love Song", Basim
The singer looks like a 12-year-old in a suit. Sounds about the same. Synchronised dancing is a must as is the chorus of oooh-oooh-oooh, scooby-dooby something something.
Yes, I thought the song was titled rather aptly.

24. The Netherlands - "Calm After the Storm", The Common Linnets
A highway / country song. Well, they do have the road "painted" on that stage. I think this is a hint. Two vocalists: a woman and a man, singing while facing each other. No point whatsoever.

25. San Marino - "Maybe", Valentina Monetta
Whoa, a Venus (in a dress, tho) in an oyster shell (made out of draperies, tho).
Maybe not.

26. United Kingdom - "Children of the Universe ", Molly
The drummer and backing vocalists in black furs. The best of 80's aesthetics. The song has some African-like chanting in the middle. Could've been worse, I suppose, but not by much.


And the winner is: the lady with the beard (probably affectionately known as wurstchen (yes, I'm talking absolute rubbish here. I can only attribute it to the stress of impending exams)). Good choice, I thought, so see ya next year in Austria.
ad00absurdum: (tumblr - joy)
So yeah, this is going to be personal but wow - I'm sitting here, it's the middle of the night and I'm actually falling in love with another stupid band :D It's really quite fun to observe the process. OK, it's hilarious because the band is Colour Of Bone and after watching Whitechapel over the past 2 weeks I cannot shake the image that Detective Constable Emerson Kent is their singer (and he's got a funny accent and it seriously doesn't help I remember Kent's speech patterns).

Yes, happily enough, Sam Stockman - the actor - is also the musician. And it really doesn't hurt the band's music is GREAT. Seriously, I recommend them wholeheartedly.

Pity they've got only six songs available to the public, but let's take what we can get.

Their website: COLOUR OF BONE and the tracks are available for download (for a small fee) on the sub-page: here. Enjoy, people. I certainly am - I haven't heard anything that good in a couple of years.
ad00absurdum: (tumblr - oh god)
Znalezione na Twitterze Popbloga (czyli Piotrka Siudy): list studentki wydziału prawa i administracji UMCS do Gazety Wyborczej, który mnie po prostu rozwalił mentalnie. Większy ubaw miałbym chyba tylko po usłyszeniu, że ojciec Rydzyk w końcu poszedł siedzieć.

Wstępniak:
Kolejny głos w dyskusji o poziomie polskich studentów. Tym razem studentka prawa UMCS skarży się na surowość jednego z wykładowców na egzaminie: - Wiadomo, iż w dobie komputerów, punktów xero, drukarek dużo osób uczy się z już opracowanych zagadnień, tudzież skryptów. A pytania znacząco odbiegają od wiedzy, która jest tam zawarta. Padają pytania typu "Proszę podać autorów i nazwy książek z których kazałem się uczyć"

I co lepsze kawałki (pisownia i składnia oryginalna):

Piszę do Państwa, iż jestem studentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Może zainteresuje Państwa, a nawet napiszą Państwo artykuł na temat jednego z przeprowadzanych na tym wydziale egzaminów. Nie piszę tego, iż jestem sfrustrowaną osobą, która nie zdała, bo akurat mi się dziwnym cudem udało.

(...) Rozumiem jeśli to byłby przedmiot, który pomógłby nam w późniejszej karierze zawodowej, aczkolwiek nauka o św. Tomaszu z Akwinu, szkole Platońskiej czy innych koncepcji już nieaktualnych jest po prostu bezsensowna.

(...) My zestresowani samym faktem, iż do upragnionego mgr stoi na drodze ciężki egzamin który nie przyda nam się w dalszej karierze zawodowej, na który poświęciliśmy dużo czasu to przed wejściem uczymy się imienia nazwiska oraz tytułu książki, z której doktor kazał się uczyć (gdyż i tutaj za nieznajomość grozi) zapominając przez to niekiedy bardzo ważne zagadnienia.

Końkluzja: biedny ten mózg studencki - przez zapamiętanie autora i tytułu książki zapomni "ważne zaganienia". Jedno jest pewne: biada każdemu, kto kiedykolwiek będzie musiał skorzystać z porady prawnej tej studentki.

Całość tekstu do poczytania TUTAJ.
ad00absurdum: (i write)
write fanfiction [fanfic flamingo] everyone assumes you're a girl
from Fanfic Flamingo


LOL, yeah. Probably made it worse by trying out that slash thing (pffffff).
ad00absurdum: (xf - bb art D:)
Stumbled across these great clips of personality traits dychotomies. Based on MBTI (which, BTW, is the only personality theory I came across that makes any kind of sense and can be practically applied) and showing how Judgers and Perceivers approach their goals.

This. Is. Accurate. And fun to boot.

ad00absurdum: (tumblr - oh god)
Oh Hell, the new comment pages over on LJ are a pain to look at: that font is awful for long text entries, not to mention the new way of choosing icons is pretty idiotic. I turned on the custom comment pages for my journal there back again even though the long threads get sort of impossibly squished to the right. Well, at least there's the subject line again and the icons are sorted by keywords.

I'm seriously considering moving permanently over to DW. I'll probably post all of my past entries here - not that they're somehow especially thrilling, but for the sake of thoroughness if I decide to move for good. New entries will be posted here first, though. I might even start using the 'import' feature. With more changes on the way and general complete re-desing of LJ I don't see any other option.

Anyway, moving onto another subject - Christmas. Yes, it's that time again. And I haven't heard Wham! this year yet, but maybe I just don't listen to radio stations that are mainstream enough. And as a child of the 80's, it is my firm opinion that it's not Christmas yet if I haven't heard "Last Christmas".

Wham!, you're single-handedly responsible for messing with the heads of an entire generation.

ad00absurdum: (ace)
Found on Tumblr again :D The post had so many notes I couldn't find who originally posted it, but I've taken it from Ace.
What I picture when people say “I don’t swing that way”:

So, the heterosexuals are on the swingset, swinging back and forth like most people do.

And then there are the homosexuals swinging, like, side to side or something.

The bisexuals are sort of alternating between the two, and the pansexuals are just twisting their swing up in a knot and crashing into everyone like “fuck the police i do what i want”

And then the asexuals are just chilling out in the sandbox all alone, like: HEY GUISE, LOOK AT THE CASTLE I MADE GUISE, LOOK GUISE IT HAS A MOAT. GUISE. LOOK.

Yes, the moats are essential.

Profile

ad00absurdum: (Default)
Ad Absurdum

.

Syndicate

RSS Atom

May 2017

S M T W T F S
 123456
78910111213
14151617181920
212223 24252627
28293031   

Tags

Style Credit

Page generated Sep. 22nd, 2017 05:02 pm
Powered by Dreamwidth Studios